O blogu, o zdrowej diecie (i dlaczego uniwersalna nie istnieje)

W głównej mierze blog ten założyłam dla siebie samej. Dla realizowania potrzeby dzielenia się, dla rozbudzania w sobie większej kreatywności, a wreszcie – dla przekucia zainteresowania zdrowym życiem w twór nieco bardziej materialny.

Blog ten jest również dla mnie swoistą zmianą – kontynuacją szerszej, dokonującej się w mojej świadomości w ostatnim czasie. Co będzie w sobie zawierać? Przepisy na pełnowartościowe słodkie i wytrawne dania z wykorzystaniem sezonowych warzyw, owoców, kasz i strączków, czasem ekologicznych produktów zwierzęcych. Jestem na etapie poszukiwania diety odpowiedniej dla siebie, dlatego poza wyeliminowaniem z niej produktów szkodliwych, takich  jak chociażby cukier, biała mąka i ryż, kiepskiej jakości oleje czy wysokoprzetworzona żywność i słodycze, staram się jeść potrawy różnorodne. Ponadto, jestem na drodze osiągnięcia zdrowej wagi i lepszej sylwetki (bardzo staram się nie napisać, że drogą tą jest dieta odchudzająca, bo też wyrażenie to wzbudza we mnie jak najgorsze uczucia), w czym pomaga mi dieta niełączenia.

Na ukształtowaniu się moich przekonań żywieniowych zaważyło podejście Tradycyjnej Medycyny Chińskiej oraz Ayurvedy w kwestii odżywiania człowieka – co dla jednego lekarstwem, dla drugiego trucizną. Uważam, że nie ma diety, która dobra byłaby dla wszystkich. Różnimy się wiekiem, budową naszych ciał, zapotrzebowaniem na energię i składniki odżywcze, prowadzimy różne style życia, jesteśmy obciążeni stresem w innym stopniu, swoiście funkcjonują nasze układy pokarmowe i poszczególne organy. Jedni z nas uwielbiają ostre przyprawy, innym nawet mała ich ilość szkodzi. Jedni z korzyścią dla siebie spożywają duże ilości surowych warzyw i owoców, dla innych są one całkowicie niestrawne. Możemy rozkoszować się umiarkowaną ilością kawy czy gorzkiej czekolady, mającymi na nas pozytywny wpływ, podczas gdy u innych mogą one wywoływać nieznośne bóle głowy. Założę się, że znasz choć jedną osobę, która „może jeść wszystko” i taką, która narzeka, że nawet małe słodkości powodują u niej tycie.

Każdy musi samodzielnie poznać, co jest dla niego korzystne. Moim zdaniem rady, by jeść zdrowo, nie powinny być dyrektywne w kwestii doboru składników zdrowej diety. Wiemy, że zdrowe są chociażby  owoce i warzywa, surowe kakao, nasiona lnu czy chia, oliwa z oliwek i mleko kokosowe. Tymczasem, każdy z tych odżywczych i budujących produktów może być przez nas nietolerowany,  wywołując więcej szkód niż pożytku. Dlatego nie stosuję się do rad typu „jedz jogurty naturalne, jogurty naturalne są zdrowe”. To, iż dany produkt jest bogaty w odżywcze składniki nie musi oznaczać, iż jest dla Ciebie zdrowy. O ile poznanie własnego ciała oraz dobór diety odpowiedniej dla siebie są procesem długim i czasem trudnym, o tyle wskazanie na produkty zdecydowanie nam niesłużące jest już nad wyraz proste. Wyeliminowanie ich z codziennego jadłospisu jest pierwszym krokiem do poprawy naszego zdrowia. Winnych już wskazałam – to biała mąka, wysokoprzetworzone jedzenie, tłuszcze trans oraz cukier kryjący się nie tylko w słodyczach i wypiekach, ale też w praktycznie każdym gotowym produkcie spożywczym, od mieszanek przyprawowych po parówki i mrożone pizze.

Zachęcam do rozbudzenia w sobie świadomości dobrego odżywiania, do poszukiwania informacji oraz pogłębiania wiedzy z tego tematu, wreszcie do wyeliminowania tego, co szkodliwe, a cieszenia się jedzeniem pełnym wartości oraz pozytywnie wpływającym na zdrowie. Zachęcam do gotowania, bo też w gotowaniu swój początek bierze wiele dobrego. Uważam, że jakość codziennego życia jest w ogromnym stopniu determinowana przez dietę, aktywność fizyczną oraz środowisko, przy czym nadal wiele osób nie docenia ich wpływu na nasze zdrowie i samopoczucie bądź też całkowicie ten wpływ pomija. Żyjemy szybko, jemy kiepsko, jesteśmy przemęczeni, chorujemy – wszystko to uważając za normalność. A co, jeśli jest inna droga? Nie jestem lekarzem, naturoterapeutą czy dietetykiem, posiłkuję się dostępną wiedzą i własnym doświadczeniem, a nie zawodową praktyką. Ta wiedza i doświadczenie uczą mnie, że w większości przypadków możemy poprawić kondycję i zasób naszej energii poprzez codzienne żywieniowe wybory. I też nigdy nie jest za późno, by nowych wyborów dokonać.

Żywię głęboką nadzieję, że blog ten będzie dla mnie równie cenną nauką, co pobudzającym wyzwaniem. Jeśli już przypadkiem tu trafiłaś/trafiłeś to mam nadzieję, iż wizyta ta będzie przyjemna i pożyteczna.

Agnieszka